środa, 9 sierpnia 2017

Maseczki, które polecam

Witajcie, 
Ja jestem Imm, a dzisiaj opowiem o maseczkach, które lubię i polecam. 

Osobiście lubię robić sobie maseczki. Niestety nie robię ich systematycznie. Dlatego jestem zwolenniczką maseczek w większych opakowaniach. W tym wpisie opowiem o trzech produktach, które zostały ze mną na dłużej. Różnią się one od siebie, dlatego raczej każdy znajdzie coś dla siebie. 
We wpisie znajdą się krótkie informacje o nich, cena oraz ocena ogólna. Mam nadzieję, że taki wpis przypadnie Wam do gustu i zapraszam do czytania.




Avon 
planet spa 
Luxuriously Refining 

Cena: 26 zł
Pojemność: 75 ml 
Moja ocena: 4/5 



Kupiłam ją na promocji. Kosztowała wtedy 10 zł. Według mnie właśnie tyle jest warta. Maseczka jest prosta w obsłudze. Zasycha w tempie napisanym na opakowaniu, czyli w przeciągu 20 minut. Po pierwszym użyciu troszkę paliło mnie po twarzy. Jednak po drugim zastosowaniu to uczucie zniknęło. Maseczka ma przyjemny zapach i konsystencję. Łatwo się ją ściąga. Skóra po niej jest bardzo gładka i przyjemna w dotyku. Nie jest jakoś strasznie oczyszczona, ale na pewno wygładzona. 
Plusem tej maseczki jest łatwość w użyciu i zapach.




Pilaten 
Black head 

Cena: ok. 1,50 zł 
Pojemność: 6 g 
Moja ocena: 5/5 



Czarne maseczki są hitem od jakiegoś czasu. Kiedyś były dostępne jedynie na chińskich stronkach. Teraz możemy je kupić w mniejszych drogeriach. Jeszcze nie nabyłam większego opakowania. Na razie korzystam z mniejszych saszetek. 
Maseczka ma kolor czarny. Jest to jej minus, jak i plus. Z twarzy ściąga się dość łatwo. Czasami jedynie troszkę boli. Niestety zmyć ją z rąk jest  o wiele trudniej. Zapach nie jest zbytnio specyficzny, dlatego pewnie go nie pamiętam. 
Taka mała saszetka starcza na jedno i pół użycia. W zależności ile jej nakładamy, na co i jak dużą mamy twarz. Nakładanie jej nie jest super łatwe, ponieważ łatwo można pobrudzić wszystko dookoła. 
Te maseczki lubię przede wszystkim za stopień oczyszczenia. Produkt wyciąga wszystkie zanieczyszczenia z naszej twarzy. Pozostawiają ją oczyszczoną i gładką. 
Minusem jest też fakt, że musimy ją zostawić na 30 minut. Jest to dość długi czas. Musimy też uważać na to ile jej nakładamy. Za gruba warstwa nawet w godzinę nie wyschnie.



Bania Agafii  

Cena: 6,65 zł 
Pojemność: 100 ml
Moja ocena: 5/5



Kupiłam ją z czystej ciekawości. Rosyjska maseczka? Dlaczego nie. Nie była jakość strasznie droga. Jest jej dużo i ma świetną wydajność. ładny kolor i zapach umilają korzystanie z niej. 
Zasycha w około 10 minut, więc osoby, które nie lubią siedzieć pół godziny bezczynnie będą zadowolone. 
Ma aksamitną, bardzo przyjemną konsystencję przez co nakładanie jej jest bardzo przyjemne. 
Cera po niej jest gładka, oczyszczona i świeża. Dodatkowo maseczka ma witaminy, które wygładzają cerę i poprawiają jej funkcje ochronne. 
Minusem dla mnie jest fakt, że nie jest to produkt Peel Off, czyli musimy ją zmywać. Ja z takimi maseczkami zawsze mam jakiś problem, ponieważ brudzę wszystko dookoła, nie domywam itd. 
Nie robi ona wielkiego szału, ale jak za taką cenę jest świetna.




Jakie maseczki polecacie? Podzielcie się nimi w komentarzu. 

Poprzedni wpis: Ulubieńcy wakacji 1/2
Zobacz również:  Blue
Immstagram:  gossip.imm
Immchat: gossip_imm 

Buziaczki, 
Wasza Imm 


2 komentarze :

  1. lubię maseczki z Avonu chociaż tak jak mówisz nie ma za dużego poczucia oczyszczenia. Raczej wygładza. :)
    Pozdrawiam!
    kwiatki-wariatki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tez nie Kubie takich maseczek co się woda zmywa bo zawsze mi woda się wlewa do rękawów hafhaha
    ONLY DREAMS

    OdpowiedzUsuń