środa, 16 sierpnia 2017

Fotobum- recenzja fotoalbumu

Witajcie, 
Ja jestem Imm, a dzisiaj przychodzę do Was z recenzją. 

Miałam przyjemność przetestowania fotoalbumu z firmy Fotobum. Od samego początku  ten produkt mi się podobał. Wspominałam już o tym nie raz, że lubię takie metody przechowywania zdjęć. Ogląda się je wtedy z przyjemnością. 
W tym wpis opowiem Wam jak i gdzie zamówić taki produkt, powiem o jego wykonaniu i dam propozycję jak go wykorzystać.



Najpierw kilka słów o firmie. 
Fotobum to firma, gdzie możemy zamówić różne fotoprodukty. W ofercie mają fotoStojak, fotoNaklejki, fotoMagnesy, fotoKwadraty, fotoGrafie oraz nowość jaką jest fotoAlbum. 
Ceny produktów są bardzo przystępne. Każdy znajdzie coś dla siebie za niewielkie koszty.



Zamówienie fotoAlbumu to banalna sprawa. Nie musimy pobierać żadnych dodatkowych programów, aby go stworzyć. Nie musimy się również rejestrować, aby korzystać ze stronki. Jest to ogromne ułatwienie. 
Musimy jedynie wybrać interesujący nas produkt. W moim wypadku jest to fotoAlbum. Natępnie wybieramy ile zdjęć chcemy mieć. Do wyboru mamy opcję z 24 fotografii oraz 48. 
Następnie jedynie przesyłamy zdjęcia co trwa chwilkę. Przycinamy fotografie, aby dopasowały się w kształt kwadratu. Gotowe. Możemy zamówić nasz fotoalbum.



Osobiście posiadam wersję z 24 zdjęciami. Są one nadrukowanie tylko po jednej stronie (w przypadku wersji z 48 są po obu). 
FotoAlbum ma wymiary 11x10 cm. jest mały, ale to dodaje mu uroku. 
Papier z którego jest wykonany jest śliski i gruby. Na pewno łatwo się nie zniszczy. Stroną są połączone za pomocą białej spirali, która sprawi, że żadna strona nie opuści swojego miejsca. 
Okładka niestety nie jest do wyboru. Jej wygląd co jakiś czas będzie zmieniał się na stronie. Sami jednak nie możemy decydować o tym jak będzie wyglądać. Jest to małym minusem. 
Okładka, którą posiada mój fotoAlbum jest kolorowa i wakacyjna. Jej kolorystyka bardzo przypadła mi do gustu. na pewno nada się na wakacyjne wspomnienia.



Cena jest bardzo przystępna. Za 24 zdjęcia płacimy 19.90 zł, a za 48- 29.90 zł. Jak za taki fotoAlbum cena jest w sam raz.  Dla osób, które nie chcą wydawać dużo jest idealna. 
Mimo niskiej ceny produkt jest wykonany świetnie. Jakość zjęć jest bardzo dobra. Nie ma co narzekać. Dodatkowo do fotoAlbumu dostajemy naklejki. Mają one różne napisy. Możemy je przykleić i śmiało odkleić. Nie zniszczą one strony. Jest to rewelacyjny dodatek



Na wykorzystanie takiego fotoAlnumu jest masa sposobów. Możemy w nim zamieścić wspomnienia z wakacji, konkretnej podróży. Okładka aktualnie jest letnia, więc takie sposoby nadadzą się idealnie. 
Można również podarować ją komuś na prezent. Wspólne zdjęcia będą dobrym pomysłem. Dodatkowo można użyć naklejek, których napisy wpasują się w taką okazję.



Podsumowując.
Jestem jak najbardziej zadowolona z produktu. Mały uroczy fotoAlbum przechowa moje sesje. Naklejek raczej do niego nie wykorzystam, ale przydadzą się do czegoś innego. Cena jest jak najbardziej odpowiednia. Do wykonania nie mam zastrzeżeń. Polecam jeśli ktoś byłby chętny.



Fotobum 

Strona: Fotobum


Poprzedni wpis: Maseczki, które polecam
Zobacz również: Blue
Polecany wpis: Ulubieńcy wakacji 1/2
Immstagram: gossip.imm
Immchat: gossip_imm 

Buziaczki,
Wasza Imm 

środa, 9 sierpnia 2017

Maseczki, które polecam

Witajcie, 
Ja jestem Imm, a dzisiaj opowiem o maseczkach, które lubię i polecam. 

Osobiście lubię robić sobie maseczki. Niestety nie robię ich systematycznie. Dlatego jestem zwolenniczką maseczek w większych opakowaniach. W tym wpisie opowiem o trzech produktach, które zostały ze mną na dłużej. Różnią się one od siebie, dlatego raczej każdy znajdzie coś dla siebie. 
We wpisie znajdą się krótkie informacje o nich, cena oraz ocena ogólna. Mam nadzieję, że taki wpis przypadnie Wam do gustu i zapraszam do czytania.



Avon 
planet spa 
Luxuriously Refining 

Cena: 26 zł
Pojemność: 75 ml 
Moja ocena: 4/5 



Kupiłam ją na promocji. Kosztowała wtedy 10 zł. Według mnie właśnie tyle jest warta. Maseczka jest prosta w obsłudze. Zasycha w tempie napisanym na opakowaniu, czyli w przeciągu 20 minut. Po pierwszym użyciu troszkę paliło mnie po twarzy. Jednak po drugim zastosowaniu to uczucie zniknęło. Maseczka ma przyjemny zapach i konsystencję. Łatwo się ją ściąga. Skóra po niej jest bardzo gładka i przyjemna w dotyku. Nie jest jakoś strasznie oczyszczona, ale na pewno wygładzona. 
Plusem tej maseczki jest łatwość w użyciu i zapach.




Pilaten 
Black head 

Cena: ok. 1,50 zł 
Pojemność: 6 g 
Moja ocena: 5/5 



Czarne maseczki są hitem od jakiegoś czasu. Kiedyś były dostępne jedynie na chińskich stronkach. Teraz możemy je kupić w mniejszych drogeriach. Jeszcze nie nabyłam większego opakowania. Na razie korzystam z mniejszych saszetek. 
Maseczka ma kolor czarny. Jest to jej minus, jak i plus. Z twarzy ściąga się dość łatwo. Czasami jedynie troszkę boli. Niestety zmyć ją z rąk jest  o wiele trudniej. Zapach nie jest zbytnio specyficzny, dlatego pewnie go nie pamiętam. 
Taka mała saszetka starcza na jedno i pół użycia. W zależności ile jej nakładamy, na co i jak dużą mamy twarz. Nakładanie jej nie jest super łatwe, ponieważ łatwo można pobrudzić wszystko dookoła. 
Te maseczki lubię przede wszystkim za stopień oczyszczenia. Produkt wyciąga wszystkie zanieczyszczenia z naszej twarzy. Pozostawiają ją oczyszczoną i gładką. 
Minusem jest też fakt, że musimy ją zostawić na 30 minut. Jest to dość długi czas. Musimy też uważać na to ile jej nakładamy. Za gruba warstwa nawet w godzinę nie wyschnie.



Bania Agafii  

Cena: 6,65 zł 
Pojemność: 100 ml
Moja ocena: 5/5



Kupiłam ją z czystej ciekawości. Rosyjska maseczka? Dlaczego nie. Nie była jakość strasznie droga. Jest jej dużo i ma świetną wydajność. ładny kolor i zapach umilają korzystanie z niej. 
Zasycha w około 10 minut, więc osoby, które nie lubią siedzieć pół godziny bezczynnie będą zadowolone. 
Ma aksamitną, bardzo przyjemną konsystencję przez co nakładanie jej jest bardzo przyjemne. 
Cera po niej jest gładka, oczyszczona i świeża. Dodatkowo maseczka ma witaminy, które wygładzają cerę i poprawiają jej funkcje ochronne. 
Minusem dla mnie jest fakt, że nie jest to produkt Peel Off, czyli musimy ją zmywać. Ja z takimi maseczkami zawsze mam jakiś problem, ponieważ brudzę wszystko dookoła, nie domywam itd. 
Nie robi ona wielkiego szału, ale jak za taką cenę jest świetna.




Jakie maseczki polecacie? Podzielcie się nimi w komentarzu. 

Poprzedni wpis: Ulubieńcy wakacji 1/2
Zobacz również:  Blue
Immstagram:  gossip.imm
Immchat: gossip_imm 

Buziaczki, 
Wasza Imm 


środa, 2 sierpnia 2017

Ulubieńcy wakacji 1/2

Witajcie, 
Ja jestem Imm, a lipiec dobiegł końca. 

   W moim wakacyjnym dzienniczku znajduje się specjalna strona. Na niej zapisuję to co spodobało mi się w lipcu. Nazbierało się troszkę rzeczy, dlatego właśnie piszę ten wpis. 
Jest to pierwsza część wakacyjnych ulubieńców. Druga pojawi się pod koniec sierpnia, albo we wrześniu.
Zacznę chyba od nie ulubieńca, ponieważ jest tylko jeden. Mianowicie mam na myśli czas. Czas, który w wakacje pędzi jak szalony. Nawet nie wiem kiedy lipiec minął. Sierpień znając życie zleci jeszcze szybciej.



Golden Rose
Matte lipstick crayon 
nr 19

   Moim pierwszym ulubieńcem jest produkt do ust. Pomadka w kredce z Golden Rose. Towarzyszyła mi na wielu sesjach i wypadach. Ma śliczny kolor. Na pewno nie jest to naturalny odcień. Idealnie współgra z moją bladą twarzą. Pasuje do mocniejszych makijaży jak i tych delikatniejszych. 
Ma świetną pigmentację, trwałość oraz jest wydajna.
Ma fajną konsystencję przez co łatwo i przyjemnie się nią pracuje.



Hopless 

  Bardzo rzadko gram w gry, więc ten ulubieniec dla mnie jest troszkę nietypowy. Mój kuzyn znalazł tę grę i jakoś mi się spodobała. Zgrałam sobie ją na telefon i teraz od czasu do czasu w nią gram. 
Polega ona na tym, że mamy takie żółte stworki. Jeden z nich wsiada do wozu, ma broń i jedzie. Na swojej drodze spotyka inne stworki, które są złe. Musi je zastrzelić. W między czasie na drodze pojawiają się jeszcze dobre żółte stworki i ich nie może zabić. 
Mam nadzieję, że dobrze wytłumaczyłam o co w tym chodzi. Gra jest bardzo fajna na zabicie czasu. Niczego się nie nauczycie przez nią, ale warto zagrać.



Motyw czaszek 

Tego lata bardzo spodobały mi się ubrania z czaszkami. Wszystko zaczęło się od tego, że kiedyś kupiłam jedną bluzkę. Od tego czasu w sklepach i lumpeksach wypatruję ubrań z tym motywem. Na razie chyba najbardziej jestem zakochana w mojej kurtce, która jest właśnie w czarne czaszki. 
We wpisie Inna mogliście widzieć kombinezon. Jest on w kolorze miętowym i ma na sobie mnóstwo małych białych czaszek.




Shamless

Jak na serialoholiczkę przystało w ulubieńcach musi być jakiś serial. W sumie ten zaczęłam oglądać w czerwcu, ale skończyłam w lipcu. Dlatego właśnie jest w tych ulubieńcach. 
Serial opowiada o "zwyczajnej" rodzince. Gallagherowie mieszkają w bardzo małym i zniszczonym domku. Wszystkim zajmuje się Fiona, ponieważ dwubiegunowa matka gdzieś uciekła, a ojciec cały czas jest pijany. Dziewczynie dużo pomaga mądry Lip. Ian jest gejem. Debbie brakuje matki, a Carl jest bardzo agresywnym dzieckiem. Jest jeszcze najmłodszy z Gallagherów, czyli Liam, który jest murzynem. Cała rodzina ma bardzo pod górkę. Cały czas walczą z przeciwnościami losu i biedą.
Mimo wątków jakie porusza serial jest to raczej komedia. Można się pośmiać i poprawić sobie humor.

Źródło zdjęcia: https://www.netflix.com/pl/


Bring Me the Horizon 
That's the Spirit 

Kocham Bring Me the Horizon- co jakiś czas to powtarzam. Ostatnio zaczęłam słuchać ich całe albumy. Szukałam perełek, których wcześniej nie zauważyłam. Album That's the Spirit w całości jest genialny. Kocham, kocham, kocham całym moim serduszkiem. Każda piosenka przekazuje jakieś emocje. Teksty jak zawsze u tego zespołu są świetne.
Utwory: 
1. Doomed
2. Happy Song
3. Throne
4. True Friends
5. Follow You
6. What You Need
7. Avalanche
8. Run
9. Drown
10. Blasphemy
11. Oh No

Źródło zdjęcia: https://www.youtube.com/watch?v=cYqEl_qzvuQ


Bring Me the Horizon 
Sempiternal 

Drugim albumem jakim się katowałam w ubiegłym miesiącu był Sempiternal. Te piosenki również bardzo kocham. Świetna muzyka, genialne teksty, całość wpada w ucho. Było w niej dość dużo scremo, więc idealnie.
Utwory: 
1. Can You Feel My Heart
2. The House of Wolves
3. Empire
4. Sleepwalking
5. Go To Hell, For Heaven's Sake
6. Shadow Moses
7. And the Snakes Start To Sing
8. Seen It All Before
9. Antivist
10. Crooked Young
11. Hospital For Souls

Źródło zdjęcia: http://lightsinaugust.deviantart.com/art/Bring-Me-The-Horizon-Sempiternal-Logo-PNG-349113700


Plecak 
"worek" 

Zawsze wolałam torebki od plecaków. Ostatnio jednak zmieniłam zdanie. Od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad kupnem plecaka "worka". Na początku nie byłam jakoś przekonana. W końcu go kupiłam i jestem zachwycona. Nie jest on za duży, ani za mały. Minusem na pewną są przesuwające się szelki. Nie jest to też dobry wybór, gdy musimy zmieścić do niego dużo rzeczy. Tak czy inaczej polecam. O moim plecaczku wspominałam więcej we wpisie Imm kupuje #8.




Fotoksiążka

Kocham fotografię. Uwielbiam przeglądać zdjęcia. Zdecydowanie jest to jeden z najlepszych sposobów, aby uwiecznić np. wspomnienia. Teraz zdjęcia mamy zapisane w laptopach, komputerach, czy też telefonach. Ja lubię wersję, która kiedyś była używana, czyli zdjęcia wywołane. Kupiłam kiedyś album do którego można wkleić fotografię. Jednak nie mam mobilizacji, aby się za to zabrać.
Całkiem niedawno miałam szansę stworzenia własnej fotoksiążki. Jest ona śliczna, unikatowa i są w niej moje najlepsze zdjęcia. Z chęcią do niej wracam.



Revlon
colorstay 
podkład 

Gdy szukałam fajnego podkładu natknęłam się właśnie na ten. Jestem nim zachwycona. Odcień  110 jest dla mnie idealnie jasny. Podkład nie tworzy efektu maski, nie przesusza skóry i nie ciemnieje. Ostatnio mimo wysokiej temperatury go używam i nie mogę narzekać. Nie spływa po mojej twarzy, a trzyma się dobrze. Nie był drogi, ponieważ zapłaciłam za niego jedynie 25 zł. Może nie jest super kryjący, ale mi wystarcza.



Woda z owocami/cytryną 

W lecie najlepsza jest woda. Ma ona w sobie najwięcej wody i nie ma sztucznych słodzików i innych chemicznych rzeczy. Ostatnio zaczęłam do niej wrzucać różne owoce. Bardzo lubię klasyczną wodę z cytryną i lodem. Idealne orzeźwienie w gorący dzień. Fajną opcją są też truskawki, albo brzoskwinie. Najlepiej jest wybierać owoce soczyste.




Jacy są Wasi ulubieńcy lipca? Dajcie znać w komentarzach.

Poprzedni wpis: Blue
zobacz również: Imm kupuje #8
Polecany wpis: 10 filmów, które polecam obejrzeć
Immstagram: gossip.imm
Immchat: gossip_imm

Buziaczki, 
Wasza Imm 


niedziela, 30 lipca 2017

Blue

Witajcie, 
Ja jestem Imm i  przeszedł czas na kolejną sesję. 

Ostatni wpis z tej serii był w czerwcu. Pomyślałam, że fajnie byłoby gdyby pojawiały się one raz  w miesiącu. 
Tym razem zdjęć jest troszkę mniej, ale są naprawdę ładne. Sesja jest w lekko wakacyjnym klimacie. Moja stylizacja jest w kolorach niebieskawych. 
Myślę, że nie będę więcej nic pisać. Zapraszam do podziwiania zdjęć.














Inne sesje: 

Polecany wpis: Imm kupuje #8
Immstagram: gossip.imm
Immchat: gossip_imm 

Buziaczki, 
Wasza Imm 

środa, 26 lipca 2017

10 filmów, które polecam obejrzeć

Witajcie, 
Ja jestem Imm, a to jest pierwszy wpis z nowej serii.

    Jestem fanką oglądania seriali i filmów. Serię o serialach już prowadzę. Teraz przyszedł czas na filmy. Obejrzałam ich sporo. Chciałabym się nimi podzielić. Dodatkowo są wakacje, a pogoda jest jaka jest. Przynajmniej u mnie jest bardzo brzydko, albo na tyle gorąco, że i tak się nie chce wychodzić z domu. Wiem też, że dużo osób poszukuje fajnych filmów. Sama często wpisuję w wyszukiwarkę: "fajne filmy". Na mojej liście jest dużo popularnych filmów, ale są też takie mniej znane. Komedie, horrory, przygodowe, fantasy- każdy znajdzie coś dla siebie. 
Kolejność jest całkowicie przypadkowa. Nie ukrywam, że pierwszy film jest moim totalnym ulubieńcem i widziałam go chyba sześć razy.



sobota, 22 lipca 2017

Imm kupuje #8

Witajcie, 
Ja jestem Imm, a dzisiaj zapraszam Was na haul. 

   Ostatni taki wpis był pierwszego czerwca. Szczerze myślałam, że dłużej nie pisałam postów z tej serii. Tak czy inaczej postanowiłam po raz ósmy podzielić się z Wami tym co udało mi się kupić. Część rzeczy jest jeszcze z czerwca, a najnowsze dotarły do mnie w piątek. Większość kupiłam w sklepach internetowych. Ostatnio polubiłam taką metodę.



środa, 19 lipca 2017

Cytaty #5 Ta książka Cię kocha

Witajcie, 
Ja jestem Imm, a to jest chyba moja ulubiona seria. 

Jakiś czas temu dzieliłam się z Wami cytatami pochodzącymi z piosenek Bring Me the Horizon. Były też złote myśli z książek, piosenek, o motywacji oraz z mojego telefonu. 
Zastanawiałam się nad tematyką kolejnego wpisu z tej serii. Mój wzrok poleciał na książkę, której autorem jest PewDiePie. 
Kupiłam ją dawno temu. pojawiła się już w poście Imm kupuje #5

Wybrałam kilka fajnych cytatów, które skradły moje serce.


piątek, 14 lipca 2017

Saal Digital- recenzja fotoksiążki

Witajcie, 
Ja jestem Imm, a dzisiaj przychodzę do Was z recenzją. 

Ostatnio miałam szansę przetestować fotoksiążkę. Jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu. Moim cichym marzeniem było coś takiego. Przy współpracy z firmą Saal Digital udało mi się spełnić to małe marzenie. 
W tym wpisie chciałabym Wam krótko opowiedzieć o tym jak zaprojektować taką fotoksiążkę. Nie umiem pisać recenzji, więc musicie mi to wybaczyć.


niedziela, 9 lipca 2017

Dziwne fakty o mnie

Witajcie, 
Ja jestem Imm, a to jest ostatni wpis o dziwności. 

    Maraton dobiega końca. Ten wpis jest już ostatnim. Z jednej strony nad tym ubolewam.  Z drugiej mam masę nowych pomysłów. Spodobało mi się to. Pisanie takich "bardziej mądrych wpisów", o czymś innym. Na pewno nie jest to ostatni maraton. Weekendów z Imm pojawi się więcej. 
Na finałowy wpis zaplanowałam dziwne fakty o mnie. Jak już ustaliłam- jestem dziwna. Chociaż dla kogoś te fakty mogą wydać się normalne, ponieważ np. sam tak robi. Tak czy inaczej jest to wszystko dość nietypowe. 
Bez większego przedłużania zapraszam na fakty.



1. Mam szesnaście lat i kocham jednorożce. Wiek mnie w tej sprawie nie ogranicza. Natomiast nie lubię koni, które są z tymi stworzeniami spokrewnione. 

2. Jem dziwne rzeczy. Przykładem jest tost z rzodkiewką. Nietypowe połączenie, które mi smakuje. Polecam jeszcze jajecznicę z kukurydzą i ketchupem.



3. Cierpię na manię zamykania drzwi. Irytuje mnie jak są one otwarte w pomieszczeniu, w którym aktualnie się znajduję. Nie wiem dlaczego tak jest. 

4. Muzyka jest wszędzie. W każdym "dźwięku" słyszę jakąś melodię. Nie ważne czy to jest gotująca się woda, zamykająca szafka, czy szczotkowanie zębów. We wszystkim słyszę muzykę. Nie zawsze o tym myślę, ale gdy zacznę się wsłuchiwać wpadam w swego rodzaju trans. Cudowne zjawisko, serdecznie polecam. Wystarczy tylko się wsłuchać w otaczający świat.



5. To chyba jest najmniej dziwne. Zżywam się z postaciami serialowymi. Potrafię bardziej przeżywać ich życie, niż swoje. Przez to, gdy zacznę oglądać jakiś serial pochłaniam go w tempie ekspresowym. Jeden odcinek to za mało. Ja muszę wiedzieć co dalej będzie. Może jest to dość normalne, ale nie powinno być. 

6. Tańczę w kuchni. Każdy z nas zna ból czekania, aż zagotuje się woda. Ja wtedy najczęściej tańczę. Ostatnio zaczęłam uczyć się Shuffle Dance. Nie robię tego jakoś specjalnie, lecz gdy muszę na coś czekać, albo mi się nudzi.



7. Gdy nie mogę spać błądzę w internecie. Dosłownie. Potrafię wpisać jakieś dziwne dziwactwa. Kiedyś szukałam informacji o magnezie. Skończyłam na chorobach, gdy drętwieją nogi lub ręce. Jeszcze kiedyś czytałam o subkulturach i anarchii. 

8. Jakbym miała być jakąś postacią nadprzyrodzoną byłabym hybrydą syrenki i wampira, która włada śmiercią i jeździ na jednorożcu. Byłam syrenką zanim stało się to modne, wampiry kocham od zawsze, motyw śmierci towarzyszy mi odkąd słucham heavy metalu, a jednorożce lubię. Nie ma chyba lepszego określenia na mnie.




9. Lubię "inne" słowa, których część osób z mojego wieku nawet nie słyszało. Takie mądrzejsze synonimy znanych nam wyrazów. Pisząc ten wpis natknęłam się na słowo astralny. Spodobało mi się ono i na pewno użyję w przyszłości. Inne fajne dla mnie słówka to np surrealistyczny, wyimaginowany, agonia. 

10. Podobny fakt do wcześniejszego, ale nieco inny. Czasami czytam sobie synonimy. Często i tak je zapominam, ale to mnie w jakiś sposób odpręża. Gdy piszę wpisy na bloga, albo książkę nie chcę, aby słowa się powtarzały. Zaglądam wtedy na stronę Synonimy.pl. 



Mam nadzieję, że ten wpis jak i cały maraton przypadł Wam do gustu. 
Inne nie znaczy złe. Nie bójmy się być oryginalnymi. Nie bójmy się być sobą.
Każdy z nas jest inny i przez to jesteśmy wspaniali. 

Poprzedni wpis: Inna
Polecany wpis: Another difference
Zobacz również: DIY: wakacyjny dziennik
Immstagram: gossip.imm
Immchat: gossip_imm 

Buziaczki, 
Wasza Imm 

sobota, 8 lipca 2017

Inna

Witajcie, 
Ja jestem Imm i jestem immna.

    Jest to już drugi wpis z maratonu weekendowego. Dzisiaj przelewam swoje myśli. Opowiadam o tym, dlaczego czuję się inna i dlaczego to lubię. Jest to dość chaotyczny post. Milion myśli przychodziły mi do głowy na raz. Za dużo, aby to wszystko sensownie ogarnąć. Mam nadzieję, że ten nieład nie będzie Wam zbytnio przeszkadzał. 


piątek, 7 lipca 2017

Another difference

Witajcie, 
Ja jestem Imm, a ten wpis rozpoczyna weekendowy maraton. 

Wakacje się zaczęły przez co mam więcej czasu. Może nie przez pierwsze dwa tygodnie, ale i tak tego czasu jest więcej niż w roku szkolnym. 
Stwierdziłam, że chcę zrobić coś ambitnego związanego z blogiem. Mam w planach kilka nietypowych sesji. Oprócz tego wpadłam na pomysł maratonów weekendowych. Miałyby one konkretne tematy i trwały trzy dni. 
Na pierwszy ogień idzie temat związany z odmiennością, różnością, byciem innym, oryginalnym. 
Stąd wziął się tytuł Another difference, czyli Inna różnica.


środa, 28 czerwca 2017

DIY: Wakacyjny dziennik

Witajcie, 
Ja jestem Imm, a wakacje się zaczęły. 

Wakacje 2017 uważam za rozpoczęte. Przez dwa najbliższe miesiące jesteśmy wolni. Zaczną się przygody. Jestem osobą, która bardzo lubi wspominać. Pamiętniki, albumy, słoiki szczęścia to idealna forma na zbieranie wspomnień. Co prawda wakacje trwają już jakiś tydzień, ale jeszcze można zacząć prowadzenie dziennika. Jeszcze nie jest za późno.


poniedziałek, 26 czerwca 2017

Koniec jest zaledwie początkiem

Witajcie,
Ja jestem Imm a ten tydzień był ciekawy. 

Ostanie dni szkoły i początek wakacji. Komers, zakończenie roku i ostatni odcinek ostatniego sezonu SKAM. Tyle szczęścia przez siedem dni. Ponieważ mam plany na ten tydzień i będzie się coś działo postanowiłam napisać kolejny wpis z serii Z pamiętnika Imm. Nie wiem jak Wam, ale mi podoba się ta seria. 
Tak samo jak we wcześniejszym wpisie wspominałam: część zdjęć będzie robiona telefonem, będą to np. zdjęcia ze snapchata. Chcę, aby to były luźne wpisy. 
Prawdopodobnie wpis sam w sobie będzie długi, więc nie będę go przedłużać.


środa, 21 czerwca 2017

GRWM: Komers

Witajcie,
Ja jestem Imm, a dzisiaj przychodzę do Was z Get Ready With Me. 

Nie ukrywam, że jest to jedna z moich ulubionych serii. Co prawda na razie były tylko dwa takie wpisy, ale mam nadzieję, że ta liczba wrośnie. 
Zakończeniu roku towarzyszą różne uroczystości. W tym roku kończę gimnazjum. U nas w szkole z tej okazji są dwie uroczystości. Pierwszą jest komers. Polega on na tym, że klasy drugie przygotowują jakieś przedstawienie, a następnie jest dyskoteka. Jest to takie pożegnanie. 
Drugą uroczystością jest zakończenie roku szkolnego. Rozdanie świadectw, dyplomów itp. Jest to bardziej uroczyste. W gronie rodziców i nauczycieli. 
Jak wyglądał komers dowiecie się z wpisu, który pojawi się w poniedziałek. Teraz przejdźmy do głównej części wpisu.